Porażka w Ostrowie

Atlas Stal długo prowadził wyrównaną walkę z Górnikiem, ale w ostatniej kwarcie gospodarze zdominowali grę i wygrali 87:63.

Ambitnie grający zespół Górnika Wałbrzych wysoko zawiesił poprzeczkę faworyzowanemu Atlasowi Stali Ostrów. Gdyby, nie doskonały mecz Dawida Przybyszewskiego mecz w Ostrowie mógł zakończyć się sensacją.

Ostrowianie bardzo dobrze rozpoczęli spotkanie dzięki celnym rzutom z dystansu i po 3 minutach prowadzili 10:4. Wszystko wskazywało na to, iż Atlas bardzo poważnie potraktował rywala i jako faworyt szybko będzie chciał udowodnić, że gra w fazie pre play-off to dla nich tylko formalność.

- Porażka w tym meczu byłaby dla nas katastrofą, dlatego przeciwnika traktujemy bardzo poważnie. Zdajemy sobie sprawę, że Górnik rywalizacji z nami wygrać nie musi i do tej konfrontacji podchodzi na luzie, bo nie ma nic do stracenia – zapowiadał przed meczem Andrzej Kowalczyk.

Jednak jeszcze w pierwszej kwarcie okazało się, że wałbrzyszanie w Ostrowie tanio skóry nie sprzedadzą. JJ.Montgomery i Tomasz Zabłocki jako pierwsi dali sygnał swoim kolegom, że Atlas można pokonać. Mimo że w drużynie Kowalczyka zabrakło Gintarasa Kadziulisa, który nadal załatwia sprawy prywatne oraz kontuzjowanego Reggiego Freemana spisywali się nadzwyczaj słabo. W 13 minucie Górnik objął nawet na krótko prowadzenie (26:28). Ostrowianie szybko łapali faule, co zdecydowanie utrudniało im efektywną walkę w defensywie. Dopiero tuż przed przerwą Atlas wyszedł na nieco wyższe prowadzenie, po akcjach Rubena Boykina i Marcina Sroki gospodarze wygrywali 46:39.

Postawa koszykarzy Atlasa Stali niewiele zmieniła się po przerwie. Przebłyski dobrej gry gospodarzy pozwalały im tylko na nieznaczne prowadzenie, które stale budziło obawy o końcowy wynik. Gdy w 28 minucie kolejne punkty zdobył Tezale Archie i zniwelował stratę do jednego punktu. Wtedy jednak ostrowianie ruszyli do boju. Jak przystało na zespół mający medalowe aspiracje Atlas w kilka minut rozprawił się z ambitnym beniaminkiem. Twarda obrona i szybsza gra kompletnie wybiła z gry przyjezdnych. Doskonale zaprezentował się Dawid Przybyszewski, który nie mylił się szczególnie w rzutach z obwodu. W niewiele ponad sześć minut środkowy Atlas Stali zdobył aż 15 punktów, notując tym samym jeden z najlepszych meczy w swojej karierze.

- Niewątpliwie to najlepszy mój mecz w polskiej lidze, ale zagrałem też kilka podobnych za granicą. Sądzę, że uwodniłem iż mogę być wartościowym zmiennikiem Johna Odena – powiedział Przybyszewski.

W 35 minucie po trzecim trafieniu z dystansu polskiego środkowego gospodarze wygrywali 76:55 i pewne stało się, że dwa punkty zostaną w Ostrowie. Krótko po tym na parkiecie w szeregach obydwu zespołów pojawiły się głębokie rezerwy, a trenerzy Kowalczyk i Czerniak byli już myślami przy drugim pojedynku w Świebodzicach.

- Jestem przekonany, że napsujemy jeszcze Atlasowi sporo krwi. Chcemy wygrać u siebie i wrócić do Ostrowa na trzeci mecz – ocenił trener Górnika.

Marcin Gebel, plk.pl

Odpowiedzi: 2 do “Porażka w Ostrowie”

  1. KSG1946 mówi:

    Melanżyk ;) , pozdro dla tych co byli . Gutek jak tam w drodze powrotnej na pace było ;D ?

  2. God mówi:

    ajjj zajebiście było… pozdrowienia chłopaki z paki :) takiego wyjazdu jeszcze nie było, żeby nam się zjebały 2 auta z rzędu… masakra :) mam nadzieję, że w sobotę powalczymy i za tydzień znów jedziemy :)

Napisz odpowiedź